mieszkanie komunalne
ANNA GARWOLINSKA/East News
Marta Idzikowska - 7 Lutego 2021

Grzyb na ścianie w mieszkaniu komunalnym kością niezgody

Pani Diana z Olsztyna zamieszkała w mieszkaniu komunalnym. Aby je dostać, musiała na własną rękę wykonać remont. Po jakimś czasie w mieszkaniu zaległ się grzyb, który ma fatalny wpływ na zdrowie domowników i na życie całej rodziny. Kobieta obwinia o zły stan lokum miasto, natomiast urzędnicy argumentują, że wina leży po jej stronie. Kto ma rację?

Ta historia ma dwie strony medalu - zasadne są argumenty zarówno pani Diany, jak i urzędników państwowych. Poznajcie stanowisko obydwu stron sporu i sami zdecydujcie, kto ma rację.

Grzyb na ścianie w mieszkaniu pani Diany niszczy rodzinie życie

W 2019 roku kobieta dostała od miasta Olsztyna mieszkanie komunalne. Warunkiem otrzymania lokum było przeprowadzenie przez nią remontu, który pani Diana wykonała, jak twierdzi, bez zarzutu.

- Wyremontowałam mieszkanie wedle wytycznych. To był kapitalny remont. Zostały „zrobione” wszystkie ściany i położone panele. Lokal został odebrany przez fachowców. Nie było żadnych uwag - powiedziała lokatorka Gazecie Olsztyńskiej.

Po pewnym czasie w mieszkaniu pojawił się grzyb, który niszczy lokal - znajduje się na ścianach, które sczerniały, a także na podłogach, co skutkuje ich spuchnięciem. Najwięcej pojawia się go od strony szczytowej budynku, od której odpada tynk i widoczna jest goła cegła. Pani Diana musi często zmywać ściany, ale grzyb wciąż się pojawia.

Śmierć uczestniczki programu „Nasz nowy dom”Śmierć uczestniczki programu „Nasz nowy dom”Czytaj dalej

Grzyb na ścianie - kobieta oskarża miasto

Jak podkreśla lokatorka, najgorszy jest niszczący wpływ grzyba na zdrowie jej dwójki dzieci. Córka od momentu przeprowadzki często choruje, natomiast syn zaczął mieć duszności w nocy. Po wizycie u lekarza okazało się, że może mieć na to wpływ właśnie wilgoć w miejscu zamieszkania. Problemem jest także uciążliwy zapach, którym przesiąka całe mieszkanie oraz ubrania.

Olsztynianka tłumaczy, że problem pojawia się również w innych mieszkaniach, szczególnie w lokalach położonych od szczytu budynku. Po zgłoszeniu sprawy i obejrzeniu lokalu przez urzędników stwierdzono, że kobieta popełnia błędy w użytkowaniu, więc grzyb jest problemem leżącym po jej stronie.

- Właściwie z problemem grzyba zostałam pozostawiona sama sobie - mówi pani Diana.

Grzyb na ścianie - miasto oskarża lokatorkę

Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych zdecydowanie odcina się od stanowiska kobiety, jakoby problem leżał po stronie miasta.

- Według nas winna pojawienia się wilgoci w mieszkaniu jest pani Diana. Moi pracownicy byli w lokalu i spisali notatkę. Wynika z niej, że w kuchni kratka wentylacyjna zasłonięta jest obrazem. Również okno w pomieszczeniu kuchennym jest zespolone, a na szybie widoczne są krople wody - powiedział Gazecie Olsztyńskiej dyrektor zarządu.

Okazuje się również, że kobieta podzieliła pomieszczenie, które ogrzewa piec kaflowy na dwie części przy pomocy ścianki działowej. To powoduje, że ogrzewana jest tylko jedna część pokoju, przez co w drugiej zbiera się wilgoć. Zaklejono również nawiewnik. Dyrektor ZBLiK podkreśla, że nie można dzielić lokalu bez zgody zarządu, więc zmiany dokonane przez panią Dianę są bezprawne.

- Będziemy wzywali panią Dianę do przywrócenia stanu pierwotnego. Procedura już się rozpoczęła. Oczywiście w budynku elewacja nie jest do końca zrobiona, bo nie mamy aż tylu pieniędzy, żeby ją wyremontować. To oczywiście może mieć wpływ na wilgoć w mieszkaniach. Jednak mój pracownik sprawdzał, w jakim stanie jest elewacja i ściany, z których odpada tynk. Nie są wilgotne, więc nie są przyczyną pojawienia się grzyba u pani Diany - mówi mężczyzna.

Po której stronie sporu się opowiadacie? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: gazetaolsztynska.pl

Artykuły polecane przez redakcję Domek i Ogródek:

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj domekiogrodek.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News